Summitha

- Stań proszę na wadze, do tego zlecenia mamy niezwykle ścisłe zasady... - powiedziała czterdziestoletnia arabka, skupiając całą swoją uwagę w otwieranej właśnie szufladzie. 
Wyjęła miarkę i przewiesiła ją sobie przez ramię, poprawiając wielkie okulary spoczywające na jej małym nosie. Zmierzyła ciemnoskórą, towarzyszącą jej dziewczynę obojętnym spojrzeniem i czekając aż odrzuci na skórzany fotel luźną bluzkę, w której tu przyszła przyglądała się całej jej sylwetce.
Ściągnęła brwi przyglądając się małemu znamieniu na zewnętrznej stronie lewego uda.
Dziewczyna weszła na wagę.
- W porządku... - obrzuciła ostatni raz spojrzeniem niczym nie skrępowaną brunetkę, która stała teraz przed nią jedynie w skąpej bieliźnie i zważyła ją niezwykle uważnie – Sześćdziesiąt jeden kilogramów i dwadzieścia dekagramów... - zapisała w trzymanym w lewej ręce skoroszycie – Odwróć się – poprosiła – sto siedemdziesiąt dziewięć centymetrów... Wskaźnik BMI w normie... - zmarszczyła lekceważąco czoło i nakazała nastolatce zejść z podestu.
Wzięła do ręki miarkę i okrążając brunetkę dokładnie ją wymierzyła.
- Siedemdziesiąt centymetrów w talii, osiemdziesiąt siedem w biuście, biodra... 92. - 
Czuła na sobie zdenerwowany wzrok towarzyszki, która zestresowana czekała na jakiś komentarz.
- Mam być szczera? - usiadła wyluzowana na krześle wyglądając na ciemnoskórą spod szerokich szkieł – Przytyłaś, Summitha. Odbiło się to nie tylko na twojej wadze i biodrach. Talia w przeciągu pół roku przeszła z sześćdziesięciu ośmiu do siedemdziesięciu centymetrów. Zdajesz sobie sprawę, co to oznacza, tak? 
- Wiem... - odparła skruszona – Wiem, że nie trzymałam się reguł, ale nadrabiam to od kilku tygodni! Od dwóch nie żywię się niczym innym jak jabłkami. Ledwo chodzę, staram się jak mogę, ja...
- Jabłkami?! - zaśmiała się - Właśnie potwierdziłaś stereotyp o debilizmie modelek w tym wieku. Jabłka to sam cukier, poza tym żyjąc ciągle na jednym i tym samym twój organizm się przyzwyczaja. W ten sposób nie schudniesz tylko zniszczysz swoje zdrowie, tym samym zabierając sobie szansę na zrobienie kariery. To już półmetek, Summitho. Masz skończone dziewiętnaście lat, a twoje osiągnięcia są bardzo przeciętne. - spojrzała w dokumenty – zaledwie kilka razy przechadzałaś się po wybiegu, poza tym same zlecenia fotograficzne z notatek wynika na dodatek, że nie było to nic powalającego. Gdzie zniknął cały twój entuzjazm? Gdzie jest dziewczyna, która jeszcze zaledwie półtora roku temu miała zamiar podbić ten świat?
- Mam pewne... Problemy – przyznała, nerwowo ocierając dłoń o dłoń – Bardzo mi zależy na tej pracy.
- 88/67/89 – wyrecytowała – Wymagania mi-ni-mal-ne – przedłużała umyślnie kątem oka przyglądając się podłamującej się właśnie modelce – waga około pięćdziesięciu ośmiu kilogramów, jedyne co odpowiada kryteriom to twój wzrost. 
- Wezmę się za siebie, obiecuję! Pomóż mi... 
Starsza kobieta westchnęła ciężko, rozmyślając chwilę.
- Potrzebne są naprawdę duże pieniądze. Kojarzysz Artana Chaled?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz